Loading
 
 
 
 


GOŁDAP. W marcu pojawiła się możliwość ubiegania się przez powiatowy samorząd o rządową dotację na przebudowę dróg. W szybkim tempie przygotowane zostały stosowne dokumenty dotyczące modernizacji gołdapskich ulic: Cichej, Zielonej i Małej.

12 kwietnia o wsparciu finansowym powiatu przy tej inwestycji zdecydowała rada miejska. By można było złożyć dokumenty (termin upływał 15 kwietnia), potrzeba była jeszcze decyzja rady powiatu. Przewodniczący rady Stefan Piech zwołał posiedzenie na piątek, 13 kwietnia, na godzinę 11.30. 15 minut wcześniej miało odbyć się posiedzenie komisji. Tego typu tryb nadzwyczajny zwoływania sesji był już stosowany wcześniej przy pilnych sprawach. Niestety, w tym razem doszło do skandalicznej sytuacji.

W wyznaczonym czasie na posiedzenie komisji przyszło 7 z 15 radnych:

  • obecni: Andrzej Ciołek, Grażyna Senda, Bogdan Michnicz, Stefan Piech, Marzanna Wardziejewska, Leszek Retel, Piotr Miszkiel
  • nieobecni: Alicja Iwaniuk, Małgorzata Kuliś, Rafał Górski, Wacław Grenda, Mariusz Kowalczuk, Anna Kozioł, Jaromir Krajewski, Andrzej Osiński

Brak kworum uniemożliwiał opiniowanie dokumentów. Zanosiło się, że nikt już nie dotrze, że podobnie będzie na sesji i może ona się nie odbyć.

Widząc co się świeci, Monika Bruszewska - urzędniczka, która zajmuje się obsługą rady w Starostwie Powiatowym - zaczęła dzwonić do nieobecnych radnych, by jakiegoś przekonać do przyjścia na posiedzenie. Udało się skontaktować z Mariuszem Kowalczukiem i Wacławem Grendą. Obaj zapowiedzieli, że postarają się w ciągu kilku minut dotrzeć. Pierwszy przybył Mariusz Kowalczuk. W ten sposób była już minimalna liczba radnych, by komisja mogła opiniować dokumenty, a rada podejmować uchwały.

Rada powiatu podjęła jednogłośnie decyzję o przystąpieniu do modernizacji ulic: Cichej, Małej i Zielonej w Gołdapi. Posiedzenie komisji i sesji trwało łącznie 6 minut. Tuż po zakończeniu obrad dotarł też Wacław Grenda.

W budżecie powiatu brakuje środków na inwestycje, szczególnie drogowe. Radni powinni stawać na przysłowiowej głowie, by wspierać pozyskiwanie różnych środków zewnętrznych. Tym razem cześć radnych o mały włos nie zaprzepaściła szansy na uzyskanie rządowych środków.