- To trzeci pożar w ciągu trzech lat w moim gospodarstwie, który powstał od pioruna - twierdzi gospodarz ze wsi Juchnajcie, któremu ogień strawił dziś drewnianą stodołę. - W ubiegłym roku piorun kulisty uderzył w dom. Wpadając przez dach przeleciał kilka centymetrów ode mnie. Byłem sparaliżowany przez kilkadziesiąt minut, a w domu nikogo więcej nie było, aby wezwać pomoc . Na szczęście ulewnym deszczem pożar ugasiła sama natura.

Dziś podczas popołudniowej burzy, prawdopodobnie tego samego typu piorun trafił w jego stodołę. Cała błyskawicznie i równo stanęła w ogniu. Wezwana na miejsce straż pożarna mogła tylko dogaszać pogorzelisko oraz zabezpieczać pozostałe budynki w gospodarstwie przez zapaleniem.

 

Jesteśmy na Google News - obserwuj nas!

 

 

Spłonęła stodoła oraz znajdujące się w niej 400 bel suchego, świeżego siana. Uszkodzeniu uległ też stojący w pobliżu stodoły samochód dostawczy. Na szczęście nie ucierpieli ludzie ani zwierzęta gospodarskie. Od wysokiej temperatury życie prawdopodobnie straciły jedynie młode bociany, których gniazdo znajdowało się na dachu na sąsiednim budynku.

Szczęściem w nieszczęściu jest fakt, iż gospodarz ubezpieczył swoje gospodarstwo, w tym także będącą do dziś w bardzo dobrym stanie, drewnianą stodołę.  W akcji ratowniczej biorą udział strażacy z PSP w Gołdapi oraz z OSP w Grabowie. W tej chwili dogaszają pożar.