Wczoraj przed godziną 20 obok stojącego przy drodze krajowej nr 65 patrolu policyjnego przejechały w kierunku Gołdapi honda accord i bardzo blisko za nią mercedes sprinter. Wzrok policjantów przykuła zarówno bliska odległość między pojazdami, jak i niecodzienny widok busa, bowiem na znajdujących się na jego dachu pomarańczowych światłach ostrzegawczych nałożone były „skarpety” zasłaniające te światła. Funkcjonariusze postanowili pojechać za mercedesem i zatrzymać go sprawdzić. Okazało się to jednak trudne. Osoba za kierownicą busa jechała w taki sposób, aby uniemożliwić wyprzedzenie przez radiowóz, jednocześnie nie reagowała na żadne sygnały dawane przez policjantów. W Kozakach honda jak i mercedes skręciły z drogi krajowej w lewo.

W Zatykach, po około 4 kilometrach pościgu, mercedes niespodziewanie zatrzymał się w poprzek drogi. Honda pojechała dalej. Za kierownicą mercedesa sprintera siedziała 24-letnia kobieta. Była trzeźwa, a pojazd nie widniał w policyjnej bazie jako kradziony. Z przodu busa była zaczepiona urwana linka holownicza, co może wskazywać, że był holowany przez hondę. Samochód jednak dał się uruchomić.

Co było powodem niezatrzymania się do kontroli przez kierującą mercedesem oraz dlaczego kierowca hondy odjechał, ustali policyjne dochodzenie.

 

Jesteśmy na Google News - obserwuj nas!