Czy nakrętki z butelek po napojach czy środkach chemicznych mogą poprawić czyjeś warunki życia? Okazuje się, że tak. Dzięki nim 7-letnia Joasia ma szansę samodzielnie się poruszać. Jest tylko jedno „ale". Nakrętek potrzeba aż 30 ton.

23 lutego 2005 roku, na skutek infekcji górnych dróg oddechowych, Joasia trafiła do szpitala w Olecku. Tu doszło do zatrzymania krążenia i niedotlenienia centralnego układu nerwowego. W jednej chwili dziewczynka przestała chodzić, mówić, a nawet siedzieć. Lekarska diagnoza była jednoznaczna: niedowład spastyczny czterokończynowy i epilepsja.

Joasia Ślużyńska obecnie ma 7 lat. Mieszka z rodzicami w Sedrankach. Nie chodzi, nie siedzi, słabo widzi, ma niesprawne rączki i nóżki. Jej cały świat to cztery ściany, gdyż przez dużą spastykę nie siedzi w wózku. W związku z tym dziewczynka albo ćwiczy, albo trzymana jest na rękach. Dla rodziców Joasia jest największym skarbem i radością. Mimo swojej ciężkiej choroby jest pogodną, pełną życia i chęci do poznawania otaczającego świata dziewczynką.

25 marca br. Joasia uczestniczyła w pokazie NF-Walker, urządzenia, dzięki któremu pierwszy raz od dawna postawiła samodzielnie kroki. Od tego momentu marzeniem rodziców jest nabycie tego sprzętu, które nie tylko pozwoli dziewczynce chodzić, ale nawet wychodzić na podwórko i spacerować.

 

Jesteśmy na Google News - obserwuj nas!

 

 

Urządzenie NF-Walker kosztuje około 30 tysięcy złotych. Jest firma, która zgodziła się częściowo lub całkowicie pokryć koszt zakupu w zamian za plastikowe nakrętki. Mogą to być nakrętki od napojów, mleka, kawy, środków czystości itp.

Do akcji zbierania nakrętek włączył się Zespół Szkół Zawodowych w Gołdapi.

- Nakrętki można przynosić do szkoły do mnie lub Piotra Bartoszuka - informuje Stella Kramkowska, nauczycielka w ZSZ. - Zachęcamy mieszkańców Gołdapi do udziału w akcji pomocy Joasi.

Taka pomoc nic nas nie kosztuje. Pomóżmy dziewczynce stanąć na nogi!