Co dotrze od nadawcy do odbiorcy szybciej: list wysłany za pośrednictwem Poczty Polskiej z Bań Mazurskich do Gołdapi czy przesyłka z Chin do Polski, transportowana z udziałem kilku firm logistycznych? Ja znam już odpowiedź.

21 stycznia w Placówce Pocztowej Gołdap filii w Baniach Mazurskich nadany został do mnie do Gołdapi list polecony. 22 stycznia dostałem powiadomienie, że list został przekazany do doręczenia. Po południu niespodziewanie na trackingu pojawił sie status „Nieudana próba doręczenia. Doręczyciel nie zdążył”. Cóż, zdarza się. Ale gdy to samo zdarzyło się 23 stycznia i 26 stycznia (24 i 25 stycznia to był weekend), to już nie było zabawne. Czekałem na ważne dla mnie dokumenty. List dotarł dopiero 27 stycznia przed godziną 15.

Tak więc te nieco ponad 20 kilometrów, list nadany i wydany do doręczenia w ramach tej samej Placówki Pocztowej Gołdap pokonywał... aż 6, słownie SZEŚĆ dni. Jako że nie raz można przeczytać w mediach społecznościowych, jak działa Poczta Polska, postanowiłem już w poniedziałek jako media skierować kilka pytań do biura prasowego tej instytucji. Zapytałem m.in.:

  • jak to się dzieje, jakie są powody, że list nr 00859007734910394771, gdzie nadawca i odbiorca jest obsługiwany przez tę samą Placówkę Pocztową (Gołdapi) jest „w tranzycie” od tylu dni?
  • czy taki czas realizacji usługi to obecnie standard w doręczaniu lokalnej korespondencji przez Pocztę Polską na terenie powiatu gołdapskiego?

Biuro prasowe Poczty Polskiej do tej pory nie odpowiedziało. Pewnie między wewnętrznymi komputerami w tej firmie emaile za pomocą taśm perforowanych przenoszą...

Nie, nie narzekam na swojego listonosza! Listonosz na moim rejonie czy kurier Pocztexu są doskonali, obaj panowie na medal. Ale to, jak kierownictwo Poczty Polskiej organizuje pracę doręczycieli, również w Gołdapi, woła już o pomstę do nieba. Od listonosza wiem, że jego praca został obecnie odgórnie przeorganizowana tak, że muszę się do takich opóźnień przyzwyczaić. On zwyczajnie fizycznie nie da radę dostarczyć wszystkich listów na czas. Nawet gdyby chciał nieco dłużej się poświecić pracy to nie może, musi bowiem o konkretnej porze wrócić z powrotem do swojej firmy i się rozliczyć. Dobrze, że listonosz uczciwie podaje powód niedoręczenia w trackingu. Niektórym kurierom z innych firm z moimi przesyłkami czasami zdarzało się mataczyć, że to nikogo w domu nie było albo że doręczył, a realnie robił to w kolejnych dniach. A i pocztowi doręczyciele, którzy mój rejon w zastępstwie obsługiwali, potrafili fałszywe w przeszłości statusy wstawiać do trancikgu.

Dla Poczty Polskiej mam propozycję hasła promocyjnego do umieszczenia w reklamach i na budynkach: „Tylko tu super powolne przesyłki”. Tantiem za jego używanie nie chcę. Jako społeczeństwo tylko się cieszyć możemy, że prezydenckie wybory kopertowe kilka lat temu nie doszły do skutku.

Dlaczego na początku wspomniałem o przesyłce z Chin? Otóż w 22 stycznia dokonałem w Azji zakupu, przesyłka została nadana w Chinach w prowincji Guangdong 23 stycznia rano. Dziś czyli 28 stycznia odebrałem ją z Paczkomatu. Po 5 dniach. I nie jest to jakiś rekord. Moja dotychczas rekordowa przesyłka z Chin dotarła w trzy dni, a normą jest obecnie 5-7 dni.

✍️ Jacek Rakowski

 

Jesteśmy na Google News - obserwuj nas!

 

Podobał Ci się artykuł? Doceniasz działalność goldap.info? Jeśli uważasz, że to co robimy jest wartościowe, postaw nam wirtualną kawę.

Czytaj również inne wiadomości z kategorii "Z życia Gołdapi "