Rozpoczęło się deszczem. Potem było już tylko lepiej. 17 czerwca harcerze wyruszyli na trasy rajdowe w kierunku Jurkiszek. Zuchy pojechały z rodzicami do leśniczówki Boczki. Tutaj, dzięki uprzejmości leśniczego Karola Pojawy, mogli rozbić namioty na łące tuż obok leśniczówki. Jeszcze tego dnia, przy słonecznej pogodzie, dzieci wyruszyły szlakiem Wilhelma, by poczuć moc puszczy, poznać drzewa, zebrać materiał do wykonania drewnianego rominckiego jelenia i zrobić bukiet do jaćwieskiego miejsca mocy. Dla harcerzy Puszcza Romincka stała się terenem, gdzie przez dwa dni rozgrywały się sceny z „Harrego Pottera”. Pierwszego dnia nocowali oni w Jurkiszkach na łące u pani Eugenii. Drugiego dnia złożyli namioty, uporządkowali miejsce biwakowe i wyruszyli na trasy rajdowe zielonym szlakiem w kierunku leśniczówki Boczki. Mieli do rozwiązania rebusy, zaszyfrowane zaklęcia, a do wykonania czarodziejską miksturę. Musieli przechytrzyć Dementorów oraz poznać mijane rezerwaty przyrody. Uczestnicy rajdu bacznie przyglądali się przyrodzie oraz drodze, by nie przeoczyć żadnego śmiecia. Swoje śmieci również zabierali ze sobą. Zuchy drugiego dnia wyruszyły głęboko do puszczy, by pomóc Jaćwingom. Znalazły bursztyny pozostawione przez handlarzy podążających bursztynowym szlakiem, nabrały wody do dzbana, uwiły wianek, śpiewały piosenkę, przedarły się przez pajęczynę po chustę, a to wszystko by dusze Jaćwingów mogły zaznać wiecznego spokoju. Wszyscy uczestnicy rajdu zachwycali się pięknem Puszczy Rominckiej, chłonęli zapachy żywic, słuchali świergotu ptaków, rechotu żab i kumkania kumaków. Poznawali historię tego miejsca i na własne oczy zobaczyli kilka głazów Wilhelma. Wieczorami zasiadali przy ognisku, by ugotować herbatę, upiec kiełbaski lub wysłuchać gawędy, zaprezentować swój patrol, śpiewać i pląsać przy płomieniach obrzędowego ogniska. Przez 3 dni wszyscy starali się żyć w zgodzie z naturą m.in. ograniczyli zużycie wody, a śmieci organiczne wrzucali do wykopanego dołu, który na koniec zasypali. Korzystali z własnoręcznie wykopanych w lesie latryn. Wszystkie śmieci zabrali z miejsca biwakowego. Tylko w niezbędnych sytuacjach korzystali z telefonów m.in. do wykonywania zdjęć i uspokojenia rodziców. W odkrywaniu puszczańskich dróg pomocne były mapy, które otrzymali z Parku Krajobrazowego Puszczy Rominckiej i Nadleśnictwa Gołdap. Na apelu końcowym 19 czerwca patrole otrzymały dyplomy, a wszyscy uczestnicy nagrody rzeczowe. Zawiązano krąg i przekazano iskierkę przyjaźni.

Dziękujemy za pomoc w organizacji rajdu kierownictwu Nadleśnictwa Gołdap, nadleśniczemu Danielowi Chochulskiemu, jego zastępcy Marzannie Konieczny, leśniczemu Karolowi Pojawie, pani Eugenii Toczydłowskiej oraz rodzicom i opiekunom: Annie Janonis-Klimko, Jackowi Klimko, Patrycji Dulewicz, Magdalenie Chmiel, Marcinowi Mościńskiemu, druhowi Piotrowi Pieli oraz wędrownikom z zastępu „Ohana”. Zachęcamy wszystkich do przemierzania puszczańskich szlaków na nogach lub rowerem, a przy tym do zrównoważonego korzystania z zasobów przyrody, do oszczędzania wody, prądu, segregowania śmieci.

Agnieszka Gutowska

 

Jesteśmy na Google News - obserwuj nas!