Czy w gołdapskim szpitalu po oddziale wewnętrznym oddział dziecięcy będzie kolejnym, który zostanie zamknięty? Dużo na to wskazuje. Powodem jest znikome jego obłożenie i co za tym idzie duże straty finansowe, jakie co miesiąc generuje.

Jak informuje wiceprezes spółki GoldMedica Tadeusz Myśliwiec, średnia miesięczna strata na oddziale dziecięcym wynosi 120 tysięcy złotych. To m.in. dlatego, że jest znikome jego obłożenie, które wynosi średnio 0,8 pacjenta dziennie. Dawniej, gdy NFZ płacił ryczałt za funkcjonowanie oddziału, jego działalność udawało się spiąć finansowo. Teraz, gdy NFZ płaci dziennie 900 złotych za pacjenta, jest to już niemożliwe. Wiceprezes zwraca też uwagę na wynagrodzenie lekarzy. Ich stawka za weekendowy dyżur na oddziale dziecięcym, nawet jeśli nie ma żadnego małego pacjenta, to 150 złotych za godzinę i jest presja, by była to jeszcze wyższa kwota. Zaskakujące jest też zachowanie niektórych rodziców. W tym roku szybciej niż w poprzednich latach pojawiły się jesienne choroby układu oddechowego u dzieci, niektóre nabawiły sie nawet zapalenia płuc i lekarze zaczęli je kierować do szpitala. Prawie wszyscy rodzice jednak się sprzeciwili i odmówili położenia dziecka.

Bardzo dużej straty finansowej oddziału dziecięcego szpitalna spółka nie jest w stanie pokryć z innych części swojej działalności. Jak twierdzi Tadeusz Myśliwiec, spółka nie była wstanie opłacić już na czas składek ZUS za ostatni miesiąc. Potrzebne są więc pilne działania, by rozwiązać problem.

Rozwiązania są praktycznie tylko dwa. Jedno to pokrycie dotychczasowej straty i comiesięczne dalsze jej pokrywanie przez właściciela czyli powiat gołdapski. Kasa powiatu świeci jednak pustkami, więc jest to raczej niemożliwe. Drugie to likwidacja oddziału. Wówczas do pokrycia przez spółkę lub właściciela będzie tylko dotychczas wygenerowana strata.

Ani wiceprezes Tadeusz Myśliwiec, ani starosta Marzanna Wardziejewska, z którymi wczoraj rozmawialiśmy, nie powiedzieli tego wprost, że oddział zostanie zlikwidowany. Dali jednak do zrozumienia, że może to być jedyne wyjście.

W poniedziałek starosta zorganizowała spotkanie z radnymi powiatowymi i wiceprezesem spółki Goldmedica, by przedstawić sytuację. Jak informuje Marzanna Wardziejewska, zaproszenie na nie zostało przekazane wszystkim radnym z kilkudniowym wyprzedzeniem. Na spotkaniu pojawiła się tylko połowa włodarzy (koalicyjnych i opozycyjnych). Wczoraj wiceprezes spółki GoldMedica poinformował pracowników oddziału dziecięcego o sytuacji i możliwości jego zamknięcia.

Decyzja władz samorządowych, co stanie się z oddziałem dziecięcym, powinna zapaść w najbliższych tygodniach.