GOŁDAP. Wczoraj odbyła się sesja rady powiatu. Już na samym jej początku o głos poprosił Andrzej Ciołek i odniósł się do zdarzenia, jakie miało miejsce podczas kwietniowej sesji rady. Wówczas to w wulgarny sposób wyraził się on o jednej z radnych.

- Na ostatniej sesji użyłem niefortunnego stwierdzenia. Jest mi bardzo przykro z tego powodu. Ktokolwiek czuje się przez to stwierdzenie urażony to chciałbym go serdecznie przeprosić. Szczególne przeprosiny chciałbym skierować do pani koleżanki radnej Wioletty Tomaszewskiej-Walc. Przepraszam bardzo, nie powinienem tych słów wypowiedzieć - powiedział Andrzej Ciołek, po czym podszedł do radnej, by podać rękę. Ona zignorowała jednak ten gest, odpowiedziała, że przeprosin nie przyjmuje i skomentowała całą sytuację.

- Przed chwilą pan wicestarosta powiedział, że przeprasza, ktokolwiek czuje się urażony. Pan ma obowiązek przeprosić wszystkich mieszkańców Gołdapi, którzy wstydzą się w tej chwili za pana, że pan jest ich reprezentantem, że pan będąc na takim stanowisku używa takiego słownictwa podczas sesji rady. I jeszcze jedno. Pan powinien przeprosić moje dzieci. Moje dzieci po raz pierwszy usłyszały taką inwektywę w stosunku do swojej matki. Tego od pana oczekuję. nie oczekuję od pana przeprosin i nie oczekiwałam. Przez trzy tygodnie nie zrobił pan najmniejszego gestu, żeby przeprosić i żeby załagodzić sprawę. W tej chwili przeprosiny są nieprzyjęte - stwierdziła Wioletta Tomaszewska-Walc.

Na sesji było obecnych kilkunastu mieszkańców Gołdapi (przyszli na posiedzenie w związku z petycją dot. drogi DW651, która była dyskutowana tego dnia). Słowa radnej skwitowali oklaskami.


 

 




Wyszukiwarka

Loading