Loading
 
 
 
 


GOŁDAP. Na początku stycznia okazało się, że liczba mieszkańców ujętych w stałym rejestrze wyborców gminy Gołdap na 31 grudnia 2017 roku spadła poniżej 20 tysięcy osób. Do tego ostatniego dnia stycznia bieżącego roku weszła w życie nowelizacja Kodeksu wyborczego. Te dwa fakty spowodowały, że w najbliższych wyborach zamiast dotychczasowych 21 radnych będziemy wybierać tylko 15. Wybory odbędą się w okręgach jednomandatowych. Znowelizowana ustawa dała burmistrzowi i radzie miejskiej 2 miesiące na określenie nowych okręgów wyborczych.

Podział taki wydawał się bardzo prosty. Na terenie miasta mieszka około 2/3 mieszkańców gminy, na terenie wiejskim około 1/3. Teoretycznie więc liczba radnych wybieranych na terenie wiejskim powinna więc wynosić 5, a na terenie miejskim 10. Taki też podział pierwotnie planował zaproponować radzie miejskiej burmistrz Tomasz Luto. Okazało się jednak, że zgody nie wyraził na to komisarz wyborczy. Zgodnie z przepisami, co do zasady pojedyncze jednostki pomocnicze gminy, jakimi są sołectwa na terenie wiejskim i osiedla na terenie miejskim, nie powinny być dzielone na różne okręgi wyborcze. Oznacza to, że dane sołectwo czy też dane osiedle na terenie miejskim powinno się w całości znajdować w jednym okręgu wyborczym.

Teren wiejski gminy Gołdap jest podzielony na 32 sołectwa, teren miasta na 8 osiedli. Komisarz uznał w tej sytuacji, że zaakceptuje podział, który będzie przewidywał 8 okręgów wyborczych na terenie miasta i 7 na terenie wiejskim. Oznacza to, że mieszkańcy miasta wybieraliby 8 radnych, zaś terenów wiejskich 7.

Taki podział mandatów bardzo niepodobna się niektórym obecnym radnym. Chcieliby oni podzielić gminę w inny sposób. Jednym z rozwiązań byłaby zmiana ilości osiedli na terenie miasta. To jednak wymagałoby nowego projektu podziału miasta, konsultacji społecznych, uchwały rady miejskiej. Zważywszy na to, że decyzja o okręgach wyborczych musi zapaść do końca marca, wydaje się to niemożliwe właśnie z powodu braku czasu na procedury, chyba że...

- Przychodzi mi do głowy karkołomna myśl. Co by było, gdybyśmy nagle podczas sesji, z całym szacunkiem dla wszystkich rad osiedlowych i ich działań samorządowych, jedną uchwała zlikwidowali osiedla? - zapytał podczas ostatniej sesji rady miejskiej Jan Steć.

Likwidacja jednostek pomocniczych na terenie miasta pozwoliłaby radnym podzielić miasto na okręgi wyborcze w dowolny sposób. Do tego mogliby oni utworzyć tu 10 okręgów wyborczych, a na terenie wiejskim 5. Komisarz wyborczy przy braku osiedli zapewne takiego podziału już by nie zakwestionował.

Czy radni dla swoich doraźnych celów zaryzykują likwidację miejskich osiedli, dowiemy się w ciągu kilku najbliższych dni. Warto dodać, że pomysł likwidacji sołectw żadnemu z włodarzy nie przyszedł do głowy, choć rada może również taką decyzję podjąć. Podział gminy na jednostki pomocnicze (sołectwa i osiedla) jest bowiem prawem samorządu, a nie obowiązkiem.