Od kilku tygodni co jakiś czas pojawia się temat planowanych zmian studium zagospodarowania przestrzennego gminy Dubeninki, umożliwiających budowę na terenie gminy ferm wiatrowych. Między innym dzięki informacjom o tych planach na portalu GOLDAP.INFO na prośbę mieszkańców sołectwa Dubeninki sołtys Wacław Wiszniewski zorganizował w ubiegłym tygodniu w Domu Kultury w Dubeninkach spotkanie poświęcone temu tematowi.

Oprócz mieszkańców sołectwa na spotkanie przybyli także mieszkańcy innych terenów gminy, a także z sąsiednich gmin. Obecni byli również: Ryszard Zieliński - wójt, Andrzej Kowalewski - jeden z potencjalnych inwestorów oraz czworo radnych z przewodniczącym rady gminy Dubeninki.

Dyskusja była ożywiona i miejscami emocjonalna, ale kulturalna i merytoryczna. Uczestnicy spotkania wymieniali się swoją wiedzą na temat różnego rodzaju oddziaływania wiatraków. Padały argumenty za, takie jak rozwój gminy, dodatkowe środki dla budżetu tytułem podatków od tych inwestycji, nasze zobowiązania wobec UE dotyczące dyrektywy o odnawialnych źródłach energii, o ekologiczności tego typu elektrowni. Wójt Ryszard Zieliński przedstawiał dokumenty potwierdzające dotychczasową zgodność z przepisami prawa procedur zmierzających do przeprowadzenia zmian w studium zagospodarowania przestrzennego gminy, które trwają już od około 2 lat. Wśród niektórych radnych pojawiły się wątpliwości co do przepływu i skuteczności informacji o tych działaniach. Nie otrzymali oni np. informacji o oficjalnych konsultacjach społecznych, które odbyły się w styczniu w siedzibie gminy. Udział w nich wzięło 5 osób, w tym tylko jeden mieszkaniec gminy Dubeninki.

 

 

Kolejnym poruszonym tematem była ankieta, którą dystrybuowali sołtysi wśród mieszkańców. Okazało się, że autorem i pomysłodawcą tego przedsięwzięcia był przewodniczący rady Kazimierz Krahel. Była to samodzielna inicjatywa przewodniczącego, nie konsultowana z pozostałymi radnymi. Forma, treść i ograniczenie „jedna ankieta - jedno gospodarstwo" wzbudziła wątpliwości obecnych mieszkańców jak i radnych. Obecni na sali radni zaproponowali ponowne przeprowadzenie podobnej ankiety, jednak bardziej przemyślanej i obejmującej wszystkich pełnoletnich mieszkańców. W obronie przewodniczącego stanął wójt, podkreślając dobre intencje i chęć zasięgnięcia opinii w celu przedstawienia ich później radnym.

Padły również spostrzeżenia o własnych doświadczeniach obecnych na sali osób. Paweł Werchowicz opowiedział o próbie sprzedaży swojej działki. Na 5 telefonów od potencjalnie zainteresowanych kupców trzech na samym początku rozmowy interesowało to, czy z działki widać wiatrak bądź wieżę telefonii komórkowej. Dariusz Morsztyn przedstawił problem utraty wartości gruntów i budynków oraz zagrożenia dla gminy, jakie się z tym wiążą. Będzie ona mogła z tego tytułu spodziewać się wniosków o odszkodowania za poniesioną stratę lub wniosków o wykup nieruchomości lub jej części. Przedstawił na potwierdzenie swoich słów fragment ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym, który mówi o takiej możliwości. Podkreślił też, że istotny jest tu czas, gdyż taka możliwość dana jest przez pierwsze pięć lat od momentu zmiany planu miejscowego. Ryszard Gruszka, rolnik spod Żytkiejm miał kilka wątpliwości dotyczących planowanych inwestycji. Pytał między innymi Andrzeja Kowalewskiego, czy jako potencjalny inwestor ma zapewniony odbiór energii z planowanej fermy. Pan Andrzej odparł, że nie wybiega tak daleko na przód. Na dzień dzisiejszy istotna jest dla niego odpowiedź, czy na własnym terenie będzie mógł planować postawienie choćby jednego wiatraka. Gdy będzie wiedział, że tak, wtedy będzie kalkulował opłacalność inwestycji, która będzie wiązała się nie tylko z budową wiatraków, ale i linii przesyłowej do Ełku. Dla kilku wiatraków taka inwestycja nie będzie miała ekonomicznego uzasadnienia.

Ryszard Gruszka poruszył również temat nie związany z wiatrakami. W projekcie „studium" odnalazł zapis o możliwości lokalizacji w okolicach Żytkiem usług i obiektów rzemiosła uciążliwego. Wójt nie potrafił odpowiedzieć, jakie konkretnie inwestycje są tam planowane i obiecał sprawdzenie, czego mają dotyczyć te zapisy.

Co pewien czas podkreślany był argument ekonomiczny. Niewątpliwie w całej swojej historii gmina nie miała w perspektywie możliwości pozyskania takich środków. Wpływy do budżetu z tytułu tak zwanych dochodów własnych wg wyliczeń wójta mogły by się podwoić, uwzględniając zmniejszenie subwencji. Wątpliwości części obecnych budził sposób kalkulacji tych przychodów (dla jakiej ilości wiatraków została zrobiona, jakie założono dochody z jednego wiatraka, czy uwzględniono amortyzację i zmniejszanie się wpływów z biegiem lat). Szymon Czernek podzielił się wiedzą, jaką posiada na temat deklarowanych dochodów gminy Gołdap z tytułu istniejących już wiatraków, gdyż pojawiły się pewne rozbieżności i wątpliwości co do zakładanych kwot i sposobu ich kalkulacji. Wójt obiecał sięgnąć do tych wyliczeń, gdyż nie miał ich przy sobie. Co pewien czas padało pytanie wójta: jeśli nie wiatraki to co; Jakie są perspektywy dla rozwoju i przede wszystkim zwiększenia budżetu gminy? Wiadomo, pieniądze potrzebne są na wszystko: inwestycje, drogi (tu wójt podkreślił, że wszystkie inwestycje drogowe gmina wykonuje we własnym zakresie i nie otrzymała ani raz od czasu powstania powiatu gołdapskiego wsparcia, mimo, że długość dróg powiatowych na terenie gminy ma 59km), dowóz dzieci do szkół i wiele innych, bieżących potrzeb. Dziś największym zmartwieniem jest zakup nowych opon do autokaru gminnego dowożących dzieci do szkół.

Właściciele gospodarstw agroturystycznych obecni na sali wskazywali rozwój turystyki jako alternatywę i możliwość zwiększenia dochodów gminy. Nie przekonywały ich argumenty, że przez ostatnich kilkanaście lat turystyka nie rozwijała się w spodziewany sposób. Po dłuższej dyskusji oraz prezentacji projektu „Dzikie Mazury" przez Dariusza Morsztyna padła propozycja i deklaracja przystąpienia kilku osób do stworzenia przy wójcie grupy konstruktywnej, która będzie pracowała nad projektami rozwoju gminy. Grupa ta w swoim założeniu ma być gronem otwartym, skupiającym osoby, którym nie jest obojętny los gminy Dubeninki, które mają pomysły i chęci do działania. Wójt oczywiście tej propozycji nie odrzucił i zapewnił o swojej przychylności do niego.

Dyskusja trwała prawie 4 godziny. Poruszono jeszcze wiele tematów związanych z planowaną budową ferm wiatrowych, ich oddziaływaniem na zdrowie, komfort życia, środowisko i krajobraz, a także z szansami i ograniczeniami rozwoju gminy. Padły propozycję organizacji kolejnych spotkań tego typu w innych miejscowościach. Budujące jest to, że sala wypełniona była do ostatniego miejsca, że przybyły wszystkie strony zainteresowane tematem, że rozmowy toczyły się na argumenty w kulturalnej atmosferze.


Wyszukiwarka

Loading