Kilkanaście minut trwała dyskusja podczas ubiegłotygodniowej sesji Rady Gminy Banie Mazurskie, dotycząca poparcia dla inicjatywy odbudowy i rewitalizacji ciągu kolejowego Gołdap - Węgorzewo - Kętrzyn - Reszel. 

Wcześniej dyskutowano o tym na posiedzeniu komisji. Rozmowy te pokazały, jak głębokie są podziały w gminie Banie Mazurskie w tym temacie. Choć radni ostatecznie poparli uchwałę stosunkiem głosów 7 do 5, argumenty obu stron rzucają różne światło na problemy komunikacyjne gminy i regionu.

Zwolennicy inicjatywy na czele z jej pomysłodawcą radnym Maciejem Fiedorowiczem podkreślają, że współczesna kolej to nie tylko transport pasażerski. Wskazują oni też na trzy inne kluczowe filary, które mają uzasadniać inwestycję:

  • transport towarowy - budowa linii jest wyczekiwana przez firmy m.in. z gołdapskiej podstrefy SSSE
  • bezpieczeństwo - z uwagi na bliskość granicy, linia będzie miała strategiczne znaczenie militarne, ułatwiając logistykę jednostek wojskowych
  • walka z wykluczeniem - brak odpowiedniej liczby połączeń z większymi ośrodkami takimi jak na przykład stolica województwa  Olsztyn, stawia gminę Banie Mazurskie w grupie obszarów wykluczonych komunikacyjnie.

Radny Maciej Fiedorowicz  na posiedzeniu rady argumentował też, że kolej powinna stać się „kręgosłupem” transportu, a mniejsze miejscowości powinny być do niej dowożone systemem transportu lokalnego, co z powodzeniem funkcjonuje na zachodzie Europy. Poinformował także, że pod petycją odbudowy i rewitalizacji ciągu kolejowego  Gołdap  - Reszel podpisało się blisko tysiąc osób, zyskała ona również aprobatę samorządów w Reszlu i Kętrzynie.

Zupełnie inny obraz sytuacji wyłania się z wypowiedzi radnych sceptycznych wobec projektu. Radna Barbara Sereda oraz radny Artur Ozimek zwracali uwagę na prozę życia mieszkańców, którzy dziś nie mają jak dojechać do lekarza w Giżycku czy Węgorzewie. Podnoszono argument, że gmina już teraz musi dopłacać do transportu autobusowego, który i tak jest niewystarczający. Pojawiła się poważna obawa, że odbudowa i uruchomienie kolei podzieli pasażerów między różne środki komunikacji, co doprowadzi do upadku resztek komunikacji autobusowej. To z kolei uderzyłoby w mieszkańców takich miejscowości jak Kieszki, Żabin czy Mieduniszki, które leżą z dala od szlaku linii kolejowej.

Argumenty natury finansowej przedstawił wójt gminy Łukasz Kuliś. Wyraził obawę, że nawet jeśli powstaną plany odbudowy i rewitalizacji przedwojennego ciągu kolejowego  to instytucje centralne w pewnym momencie wyciągną rękę po wkład własny od gminy. Jest przekonany, że takiego wysiłku finansowego samorząd Bań Mazurskich by nie dźwignął. Zauważył również, że mimo zapowiedzi podobne pomysły  dotyczące odbudowy linii kolejowej z Gołdapi do Olecka i Ełku nie ruszyły z miejsca.  Włodarz przypomniał także o ogromnych zapóźnieniach w infrastrukturze, z którymi gmina Banie Mazurskie walczy od lat: remontach dróg, niedokończonej budowie sieci wodociągowej i kanalizacyjnej na terenie gminy, a także potrzebach w zakresie ochrony ludności.

Mimo twardych głosów sprzeciwu i wstrzymania się od głosu przez trzech radnych, uchwała została podjęta. Jest to sygnał dla zarządu województwa i PKP PLK, że temat kolei na północy Mazur wciąż jest żywy. Pomysł odbudowy i rewitalizacji jest jednak melodią dalekiej przyszłości. Sami radni szacują, że od pierwszych analiz do ewentualnego przejazdu pociągu minie co najmniej 10 do 15 lat.

A jakie jest państwa zdanie? Czy odbudowa i rewitalizacja linii kolejowej Gołdap - Węgorzewo - Kętrzyn - Reszel jest potrzebna? A może to całkowicie nietrafiony pomysł? Zapraszamy do merytorycznej dyskusji w komentarzach.

Dodaj komentarz

Dodając komentarz, przestrzegaj regulaminu i złotych zasad dobrego komentowania.

Wyślij

 

Jesteśmy na Google News - obserwuj nas!

 

Podobał Ci się artykuł? Doceniasz działalność goldap.info? Jeśli uważasz, że to co robimy jest wartościowe, postaw nam wirtualną kawę.

Czytaj również inne wiadomości z kategorii "Banie Mazurskie"