Szanowni Państwo
9 listopada odbyło się spotkanie mieszkańców Gołdapi (z Podlasia) z burmistrzem miasta, radnymi i pracownikami Urzędu Miejskiego w sprawie uciążliwości zapachowych, pochodzących od funkcjonującej chlewni w Botkunach. W wyniku odbytego spotkania jednym z wniosków było uwiarygodnienie częstotliwości i stężenia zapachowego z w/w hodowli. Decyzją burmistrza Gołdapi z dniem 16 listopada 2009 roku wprowadza się dyżury pracowników urzędu w przedmiotowej sprawie.
Dyżur w godzinach pracy Urzędu Miejskiego (7.15-15.15) prowadzą następujące wydziały:
- Wydział Gospodarki Przestrzennej i Ochrony Środowiska, tel. 87-615-60-40; 87-615-60-23;
- Wydział Organizacji i Nadzoru, tel. 87 615-60-60
- Straż Miejska, tel. 87 615-03-00
Po godzinach pracy urzędu (do godz. 22.00), należy dzwonić pod numer 784-071-218.
Gminne Centrum Zarządzania Kryzysowego w Gołdapi


















Zapraszamy do naszej klatki schodowej, bo podobno narkoman ma tam prawo przebywać bo jest zameldowany u matki, która go nie wpuszcza do mieszkania. Dziwne że nikt nie może go wprowadzić do mieszkania, bo przecież nikt nikogo nie melduje na klatce schodowej tylko w konkretnym mieszkaniu.
Trzoda chlewna (podobnie jak my wszyscy) żyjąc wydala odchody swego metabolizmu (patrz. lekcja biologii, kl.4) - te są wprowadzane do gleby, będąc źródłem składników pokarmowych roślin. Ilościi i terminy, kiedy mogą być wywożone na pola reguluje prawo - musi to być przestrzegane, kary są znaczne i przy tej wielkości produkcji ryzyko jest nie opłacalne.
Propozycja: jeśli nie podoba się zapach, to może biogazownia (prod. energii elektrycznej + ciepło) w Gołdapi. Będzie to dobre z pożytecznym i trochę bardziej pasuje do krajobrazu (lepiej jak wiatraki prawie na Pięknej Górze).
żal mi Cie
Jeśli chodzi o Wronki to cały "śmierdzący zakład Wronki" powstał na przełomie 70/80 lat - czyli dawno temu, wiekszośc mieszkańców Wronek to byli pracownicy byłego RKR ZR Wronki, kiedyś kiedy byli oni częścią (przepraszam za słowo) tego zakładu wszystko było OK; a dziś jest "fe".
to taka ludzka natura - tego nie zmienimy.
Cały problem zaczyna się nie dziś, czy wczoraj - problem był na etapie projektu w latach 70-tych; kiedy patrzono na Wielkiego Brata.
Jest to pewna przestroga dla dzisiejszych projektantów i urzędników, którzy wydają pozwolenia na budowę obiektów, które "szkodzą" człowiekowi (szkodzą w bardzo szerokim aspekcie).
taka woń roznosi się na kilometry;
Wronki mogłoby uratować zamknięcie zbiorników z gnojowicą (o ile wiem nie ma tam obornika) i wykorzystanie gazów w biogazowni, pozostały materiał nie ma już takiego smrodu i w czasie wprowadzania do gleby nie jest rozlewany ale rozlewany i znią mieszany.
Obecnie są założenia do programu w którym jest szansa na częściowy zwrot kosztów budowy biogazowni, obok Wronek buduje się stacja GPZ (do obsługi wiatraków), która mogła by odebrać prąd - może zamiast próbować zamknąć chlewnie lepiej doradzić właścicielom - kilka pewnych miejsc pracy, możliwości uprawy roślin energetycznych okolicznym rolnikom, mniej smrodu mieszkańcom.
takie instalacje na fermach świń już istnieją w woj. zachodniopomorskim - może warto zobaczyć, rozmawiać i wypracować korzystne rozwiązanie.
Nie można likwidować produkcji żywności (za lasy na polach uprawnych o klasie bonitacji >5 - powinno się płacić KARĘ!!!) - szacuje się, że w roku 2050 będzie nas na ziemi 9mld - a wszyscy chcemy jeść, Chiny i Indie są coraz bogatsze już nie wystarcza im ryż czy inne rośliny, stać ich na mięso.
Warto pomyśleć o przyszłości.
nie można mówić - "nie bo nie" - trzeba rozmawiać używając argumentów i propozycji - aby coś wypracować.
pomyśl, czy jest na to realna szansa ?
I patrz żeby ciebie nie wysiedlili
Ale jeżeli wychodzi o wylewanie gnojowicy na pola to można ją mieszać razem z ziemia ale do tego jest potrzebny o wiele większy sprzęt niż dotychczas mają...
Nie ma na rynku (ani naszym, ani innym) urządzeń badających uciążliwości zapachowe. co gorsza, nie ma przepisów regulujących dopuszczalny poziom uciążliwości zapachowej.
Jednak dzwonić można, bo wtedy będzie wiadomo że uciążliwość jest rzeczywiście.