Monitorowanie uciążliwości zapachowych

Komunikat Urzędu Miejskiego w Gołdapi w sprawie monitorowania uciążliwości zapachowych powstałych w wyniku funkcjonowania hodowli trzody chlewnej w Botkunach

Szanowni Państwo

9 listopada odbyło się spotkanie mieszkańców Gołdapi (z Podlasia) z burmistrzem miasta, radnymi i pracownikami Urzędu Miejskiego w sprawie uciążliwości zapachowych, pochodzących od funkcjonującej chlewni w Botkunach. W wyniku odbytego spotkania jednym z wniosków było uwiarygodnienie częstotliwości i stężenia zapachowego z w/w hodowli. Decyzją burmistrza Gołdapi z dniem 16 listopada 2009 roku wprowadza się dyżury pracowników urzędu w przedmiotowej sprawie.

Dyżur w godzinach pracy Urzędu Miejskiego (7.15-15.15) prowadzą następujące wydziały:

  • Wydział Gospodarki Przestrzennej i Ochrony Środowiska, tel. 87-615-60-40; 87-615-60-23;
  • Wydział Organizacji i Nadzoru, tel. 87 615-60-60
  • Straż Miejska, tel. 87 615-03-00

Po godzinach pracy urzędu (do godz. 22.00), należy dzwonić pod numer 784-071-218.

Gminne Centrum Zarządzania Kryzysowego w Gołdapi

 
Komentarze (30) Dodawanie komentarzy jest już niemożliwe
1 Poniedziałek, 16 listopada 2009 18:16
M
czyli że jak śmierdzi to mam donieść?
2 Poniedziałek, 16 listopada 2009 18:24
Karol
W Botkunach zaczeło śmierdzieć to nawet Gminne Centrum Zarządzania Kryzysowego tym się zajęło ale jak we Wronkach Wielkich śmierdzi codziennie już od kilku lat to tym się nikt nie zajął, pewnie temu że Burmistrz raz poczuł ten smród to i CZK musiało sie tym zająć ale jak we Wronkach ludzie mieszkają naprzeciwko chlewni to juz nie ważne co tam tam jeszcze burmistrz nie był
3 Poniedziałek, 16 listopada 2009 18:28
kolega
do karol burmistzr codziennie ta droga do domu jezdzi ;pale co do twojego zdania z wronkami to popieram w wakacje to do miasta nie idzie wyjsc;p
4 Poniedziałek, 16 listopada 2009 22:01
ostatni szczupak
Hodowla trzody chlewnej w Botkunach może zniweczyć plany oczyszczenia wód jez. Gołdap bo przecież wylewane tony gnojowicy na pobliskie pola spływają pośrednio rzeka Jarka do naszego jeziora zanieczyszczając jez. związkami azotu i fosforu, które odpowiadają w głównym stopniu za zakwity wody.Bo jakoś dziwnie zbiega się pogorszenie stanu wód jeziora z powstaniem tuczarni świń min. w Botkunach i Żelazkach -bezpośrednie sąsiedztwo dorzecza Jarki.Czy warto dla interesu właściciela hodowli poświęcić status uzdrowiska?i dalszą degradacje jeziora?
5 Wtorek, 17 listopada 2009 08:14
jan
może ktoś by się zajął smrodem narkomana, który załatwia się w klatce, wącha i nikt tym się nie przejmuje, że zatruwa mieszkańcom życie w bloku przy ul. Górnej 5, może tam bu urzędnicy miejscy zainstalowali monitoring.
Zapraszamy do naszej klatki schodowej, bo podobno narkoman ma tam prawo przebywać bo jest zameldowany u matki, która go nie wpuszcza do mieszkania. Dziwne że nikt nie może go wprowadzić do mieszkania, bo przecież nikt nikogo nie melduje na klatce schodowej tylko w konkretnym mieszkaniu.
6 Wtorek, 17 listopada 2009 09:24
pit
a mi pasoje ten smrod we wronkach zawsze jestem na haju i to za friko
7 Wtorek, 17 listopada 2009 09:53
ooo
pruczek swietna wizytówka miasta władze czekaja pewnie az komus zrobi krzywde
8 Wtorek, 17 listopada 2009 10:12
LKA
A CO ZE SMRODEM NA KOŚCIUSZKOWIE - DOLATUJE ON Z PÓL Z OKOLIC KOŚMIDR, GDYŻ TAM WIELE RAZY WIDZIAŁEM JAK WYLEWJĄ GNOJOWICĘ Z BECZKOWOZÓW BEZPOŚREDNIO NA POLA I TO WCALE NIE POD OSŁONĄ NOCY
9 Wtorek, 17 listopada 2009 13:49
rolnik
ludzie opamiętajcie się: żeby można było zjeść kawałek mięsa ze sklepu, musi ono wczesniej urosnąć w chlewni (mniejszej lub większej).
Trzoda chlewna (podobnie jak my wszyscy) żyjąc wydala odchody swego metabolizmu (patrz. lekcja biologii, kl.4) - te są wprowadzane do gleby, będąc źródłem składników pokarmowych roślin. Ilościi i terminy, kiedy mogą być wywożone na pola reguluje prawo - musi to być przestrzegane, kary są znaczne i przy tej wielkości produkcji ryzyko jest nie opłacalne.
Propozycja: jeśli nie podoba się zapach, to może biogazownia (prod. energii elektrycznej + ciepło) w Gołdapi. Będzie to dobre z pożytecznym i trochę bardziej pasuje do krajobrazu (lepiej jak wiatraki prawie na Pięknej Górze).
10 Wtorek, 17 listopada 2009 14:16
Karol do ,rolnik'
No dobra rozumiem cię że musi to być gdzieś hodowane ale czy by niem mogli np. postawić tej chlewni we Wronkach trochę dalej, czy musieli postawić ją przy samej ulicy i to naprzeciwko domu mieszkalnego. Ale przecież tych co to stawiali nie obchodzi że tam mieszkają ludzie budowali tu gdzie taniej.
11 Wtorek, 17 listopada 2009 14:19
do ,pit'
Widać kim jesteś jak ty umiesz sie nawet nać pać świńskim [wymoderowano]
żal mi Cie
12 Wtorek, 17 listopada 2009 15:26
Toffik :)
A w jaki sposób oni będą owe uciążliwości zapachowe badać ?? Są do tego jakieś urządzenia??
13 Wtorek, 17 listopada 2009 16:02
rolnik do "Karol"
ja to rozumiem doskonale, każdy chciałby mieszkać z dala od czegoś śmierdzącego, brudnego itp.
Jeśli chodzi o Wronki to cały "śmierdzący zakład Wronki" powstał na przełomie 70/80 lat - czyli dawno temu, wiekszośc mieszkańców Wronek to byli pracownicy byłego RKR ZR Wronki, kiedyś kiedy byli oni częścią (przepraszam za słowo) tego zakładu wszystko było OK; a dziś jest "fe".
to taka ludzka natura - tego nie zmienimy.
Cały problem zaczyna się nie dziś, czy wczoraj - problem był na etapie projektu w latach 70-tych; kiedy patrzono na Wielkiego Brata.
Jest to pewna przestroga dla dzisiejszych projektantów i urzędników, którzy wydają pozwolenia na budowę obiektów, które "szkodzą" człowiekowi (szkodzą w bardzo szerokim aspekcie).
14 Wtorek, 17 listopada 2009 16:15
Karol do ,rolnik'
Tak zgadzam se z tobą że to powstało w latach 70/80 i wtedy były tam same krowy a od krów tak nie śmierdzi. Ale kilka lat temu zburzyli połowę budynków i przerobili je na świniarnię. Także to nie jest cała wina inżynierów którzy kiedyś to budowali ale także tych co przerabiali to. Już jak tyle pieniędzy wpakowali to nie mogli gdzieś dalej tego postawić przecież pole maja dookoła siebie. Takie jest moje zdanie na ten temat
15 Wtorek, 17 listopada 2009 16:45
rolnik do "Karol"
śmierdzi bardziej intensywnie lub mniej - kwestia węchu;
taka woń roznosi się na kilometry;
Wronki mogłoby uratować zamknięcie zbiorników z gnojowicą (o ile wiem nie ma tam obornika) i wykorzystanie gazów w biogazowni, pozostały materiał nie ma już takiego smrodu i w czasie wprowadzania do gleby nie jest rozlewany ale rozlewany i znią mieszany.
Obecnie są założenia do programu w którym jest szansa na częściowy zwrot kosztów budowy biogazowni, obok Wronek buduje się stacja GPZ (do obsługi wiatraków), która mogła by odebrać prąd - może zamiast próbować zamknąć chlewnie lepiej doradzić właścicielom - kilka pewnych miejsc pracy, możliwości uprawy roślin energetycznych okolicznym rolnikom, mniej smrodu mieszkańcom.
takie instalacje na fermach świń już istnieją w woj. zachodniopomorskim - może warto zobaczyć, rozmawiać i wypracować korzystne rozwiązanie.
Nie można likwidować produkcji żywności (za lasy na polach uprawnych o klasie bonitacji >5 - powinno się płacić KARĘ!!!) - szacuje się, że w roku 2050 będzie nas na ziemi 9mld - a wszyscy chcemy jeść, Chiny i Indie są coraz bogatsze już nie wystarcza im ryż czy inne rośliny, stać ich na mięso.
Warto pomyśleć o przyszłości.
16 Wtorek, 17 listopada 2009 16:54
nie rolnik
Interes kilku rolników nie może być przedkładany ponad dobro społeczności lokalnej nas jest więcej i chcemy żyć w czystym środowisku i jeść produkty żywnościowe zdrowe a nie pochodzące z tego typu fabryk. Przecież wiele państw wycofało się z tego typu produkcji jako bardzo szkodliwych dla środowisko oraz ludzi, czy my zawsze musimy być tym trzecim światem. A Chiny i Indie niech sobie same smrodzą tę "zdrową" żywnością.
17 Wtorek, 17 listopada 2009 16:54
jarek
a może wysiedlić ludność i cwaniaków co głupio piszą z miejscowości Wronki i będzie po kłopocie
18 Wtorek, 17 listopada 2009 17:03
rolnik do "nie rolnika"
kolego "nie rolniku" odwieź babcię, dziadka lub osobę która pamięta wojnę i niech powiedzą Tobie jak to jest kiedy nie masz co do garka włożyć, do czego ludzie są "zdolni" aby zjeść.
nie można mówić - "nie bo nie" - trzeba rozmawiać używając argumentów i propozycji - aby coś wypracować.
19 Wtorek, 17 listopada 2009 17:08
jeszcze do nie rolnka
jeśli nie obchodzą Cię Chiny i Indie - spróbuj nie kupować produktów pochodzących z tamtych obszarów - nie będziesz "żółtków" (przepraszam za słowo) wzbogacał;
pomyśl, czy jest na to realna szansa ?
20 Wtorek, 17 listopada 2009 17:28
pit do ,,do pit''
płyn z falami sedesu a [wymoderowano] niech ci bedzie przewodnikiem pajacu z miodem w uszach
21 Środa, 18 listopada 2009 22:08
Karol do ,jarek'
Jak coś Ci nie pasi to się nie [wymoderowano]
I patrz żeby ciebie nie wysiedlili
22 Środa, 18 listopada 2009 22:12
Karol do ,rolnik'
Z tą biogazownią to jest nawet dobry pomysł...
Ale jeżeli wychodzi o wylewanie gnojowicy na pola to można ją mieszać razem z ziemia ale do tego jest potrzebny o wiele większy sprzęt niż dotychczas mają...
23 Czwartek, 19 listopada 2009 14:57
jarek do Karola
Przestań beczeć i cwaniakować pomyśl o ludziach którzy tam pracują . Być może do nich dołączysz,oraz o podatkach jakie wpływają do kasy gminnej za grunty i nieruchomości
24 Czwartek, 19 listopada 2009 15:58
nie rolnik
Wojna skończyła się w 1945 r i takie argumenty są chybione wręcz populistyczne. Powinniśmy myśleć o tym co jest ważne środowisko naturalne można w sposób nieodwracalny szybko zniszczyć zwłaszcza czystym w skali kraju regionie jakim jest nasze województwo. Ale jak ktoś- rolniku- wietrzy interes, w którym może zarobić na Chińczykach poświęcając własny region to trudno. Jak wiadomo hodowle te nie są w żadnym stopniu obojętne środowisku naturalnemu a mięso tych świń jest raczej wątpliwej jakości - wystarczy zbadać skład paszy oraz ilość zwłaszcza antybiotyków serwowanych świnkom. Smacznego rolniku jednak sądzę ,że nie konsumujesz mięsa ze swojej tuczarni.
25 Czwartek, 19 listopada 2009 22:17
Karol do ,jarek'
Może i tam dołączę, a ci co tam pracują mają przej.... ale gdyby coś z tym zrobili to by było tym co tam pracują lżej i mieszkańcom
26 Sobota, 21 listopada 2009 22:59
Toffik:)
Czy ktoś posiada informację w jaki sposób bada się w Gołdapi stężenie uciążliwości zapachowych ? Jakie używa się urządzenia w tym celu?
27 Niedziela, 22 listopada 2009 11:03
ktos
No i dobrze ze ktos sie wkoncu tym zajął jak sie jedzie samochodem nawet przy zamknietych oknach to czuc ten smród..Tak nie moze byc.. Powinni cos z tym zrobic równiez z innych miejscowosciach
28 Poniedziałek, 23 listopada 2009 09:44
do Toffika
Obecnie można zmierzyć bardzo prosto uciążliwość; pociągnąć noskiem - jak śmierdzi to uciążliwość jest, jak nie śmierdzi, to uciążliwości nie ma. Niestety, jest to ocena subiektywna.
Nie ma na rynku (ani naszym, ani innym) urządzeń badających uciążliwości zapachowe. co gorsza, nie ma przepisów regulujących dopuszczalny poziom uciążliwości zapachowej.
Jednak dzwonić można, bo wtedy będzie wiadomo że uciążliwość jest rzeczywiście.
29 Wtorek, 24 listopada 2009 07:35
jud....
we Wronkach do dopiero brzydko pachnie. codziennie dojeżdżam przez tą wieś do pracy i muszę powiedzieć, że śmierdzi tam codziennie i to jest coś okropnego tamtędy przejeżdżać a co dopiero tak blisko mieszkać.
30 Czwartek, 10 grudnia 2009 11:27
Zombi
z elektrownią gazową dobry pomysł, ale niestety każdy jeśc musi i to najlepiej polędwiczki albo boczuś..... a zapaszek nie odpowiada! Kurka jak kupkę robi brzydko pachnie ale jajeczko smaczne i ile potraw można z tego zrobić, krówka brzydko pachnie, ale mleczko smaczne i serek i twarożek.... coś za coś, a i tak jak w sklepch żywność drożeje to wszyscy krzyczą zauważcie ze ci ludzie ile napracować się muszą bez urlopów (rolnicy) świąt itd... a wy piszecie dla kilku rolników? Może to właśnie dzięki tym rolnikom macie jedzonko w sklepach.... chcielibyście aby wszystko było pachnące aby dawali pieniądze za leżenie itd.....tyle lat rolnicy wywlewając gnojowicę na pola nie zasmradzali okolic a tutaj wydano pozwolenie ale bez (chyba określania) jakichkolwiek warunków i dlatego tak jest być może liczba hodowanych tam zwierząt jest wyższa niż powinna być..... tylko czy ktoś to sprawdza

Komentarze  

 
0 #1 zdrowa żywność
2010-02-27 13:32, IP: 89.230.239.2xx
Mało tego, że mamy Wronki, Botkuny, ale zapomnieliśmy o Mażuciach. Tam też jest hodowla świń i to bardzo blisko drogi i domów mieszkalnych. Tak samo śmierdzi, a mięsa z tych świń nie zalecam jadać, bo świnie są faszerowane antybiotykami, żeby nie chorowały. Nawet to mięso śmierdzi z uboju tych świń, nie wiem jak byś go przyrządził to i tak ma specyficzny zapach i smak. Nie mieszkam w tej miejscowości, ale często tam bywam i współczuję tym ludziom, którzy tam mieszkają.
Cytować
 

Dodaj komentarz


Komentarze zamieszczone przez czytelników nie są materiałem redakcyjnym. Redakcja GOLDAP.INFO nie ponosi odpowiedzialności za ich treść. Jeśli jakiś komentarz łamie prawo, zgłoś to redakcji, korzystając z formularza kontaktowego.

WSPÓŁPRACUJEMY

 

ZAPRZYJAŹNIONE STRONY

Logowanie


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

KAMERY

lokalizacja: Piękna Góra, Gołdap
powiększ obraz


lokalizacja: droga K65, Pogorzel
powiększ obraz


Wiadomości z kraju
Money.pl - Kliknij po więcej
Money.pl - Kliknij po więcej
   statystyka